Zimowe Skoko-Igrzyska 2018 – (foto)relacja z imprezy.

Zimowe Skoko Igrzyska 2018

Pod koniec ferii zimowych roku pańskiego 2018, zorganizowaliśmy w Parku Trampolin Skokoloco mroźny event rekreacyjno-sportowy; nadaliśmy mu nazwę Zimowych Skoko Igrzysk 2018! Oczywiście było to nawiązanie do Olimpiady, która rozgrywała się po drugiej stronie świata – tam gdzie ludzie mają skośne oczy, kochaj ryż, a na wieprzowinę wołają „łechtołina” 😉

Wystartowaliśmy punktualnie o 10:00 rano; wówczas trenerzy przebrani za gwiazdy sportów zimowych powitali zebranych w chill roomie gości. Trener Tomasz był legendarnym Adamem Małyszem; czyżby zamiłowanie do bułek i bananów było tu decydującym czynnikiem Tomaszu? 😉

Konrad wcielił się w Piotra Żyłę, Hania byłą Justyną Kowalczyk, a Filip – z tym zawsze mam problem, więc w tym momencie musze zerknąć do „gogli” (tik, tak… czas leci) – BINGO! Filip wcielił się w Shauna Whitea – (whatever man) 😛

Standardowo event poprzedziła rozgrzewka, a gdy rozgrzaliśmy kości naszych gości, Adam Małysz – Mistrz Ceremonii – wniósł na jump arenę ogień olimpijski. Bez obaw – załoga Parku Trampolin Skokoloco doskonale zna przepisy p.poż! Ogień był symulowany lampką solarną! Tak, że ten tego… spocznij strażaku! 😉

Szybkie objaśnienia zasad przez naszych trenerów i pierwsi zawodnicy mogli wystartować na trasie biathlonu. Strzelanie odbywało się na torze ninja i polegało na trafieniu gąbką w przeszkodę; kto nie trafił, ten gapa i musiał ganiać karną rundę. Na szczęście tego dnia zawodnicy nie mieli problemu z celnością.

Po biathlonie trener „Shaun White” Filip objął pieczę nad kolejną dyscypliną, czyli freestylem do basenu z gąbkami. Skoki zawodników były wyjątkowo efektowne i przyciągnęły uwagę kilku gapiów, zebranych na Skokoloco Jump Arenie; czyżby malutka zazdrość z ich strony? Eeeeee – ustalmy, że był to po prostu podziw! 🙂

Później zrobiło się jeszcze ciekawiej – nastąpił czas PRAWDZIWYCH MĘŻCZYZN – zaczęliśmy rozgrywki hokeja! Tego się nie da opisać, to wypadałoby zobaczyć! Kości trzeszczały, siatki furczały, piłko-krążek omal nie podbił oka autorowi niniejszego tekstu! Zawodnikom też się chyba podobało. Przeżyli… a my razem z nimi 🙂

Ostatnią zabawą, jaką przygotowaliśmy tego dnia dla śmiałków było saneczkarstwo. I akurat ta dyscyplina sprawiła naszych „fajterom” (nie mylić z hejterami) najwięcej problemów. Ponieważ trampoliny do najbardziej śliskich nie należą, a materaca spełniającego rolę saneczek nie napędza siła wyobraźni (pamiętacie Bing Bonga z „W Głowie się nie mieści”?), należało nadać mu pęd siłą ramion! A to już nie lada wyzwanie.

Po rozegraniu ostatniej dyscypliny nastąpił czas owacji i koronacji – zwycięzcy zostali uhonorowani dedykowanymi pucharami, medalami i skoko-upominkami. Sądząc po minach byli zadowoleni – zmęczeni, ale zadowoleni.

Zapraszamy dużych i małych na eventy organizowane przez Park Trampilin Skokoloco!